„Ciepłe letnie popołudnie. Setki młodych ludzi chodzących
po terenie akademiku. Każdy robi co innego - jedni czytają, drudzy rozmawiają,
a jeszcze inni biegną w pośpiechu na wykłady.
Trzy młode dziewczyny siedzą obok fontanny i śmieją się. Zwyczajne nastolatki - pomyśli przeciętny obserwator na pierwszy rzut oka. Jednakże nie jest to do końca prawdą, każda z nich skrywa sekret, jakąś tajemnicę. Dźwięk dzwonka rozległ się po całym podwórzu. Studenci podrywają się gwałtownie, chwytając w pośpiechu torby i idąc w stronę budynku. Dziewczyny także podążają w stronę wejścia, wesoło ze sobą gawędząc. Chodzą do jednej klasy, siedzą obok siebie. Przyjaźnią się prawie od zawsze. Niby normalne dziewczyny, ale skrywają tajemnicę... ”
Trzy młode dziewczyny siedzą obok fontanny i śmieją się. Zwyczajne nastolatki - pomyśli przeciętny obserwator na pierwszy rzut oka. Jednakże nie jest to do końca prawdą, każda z nich skrywa sekret, jakąś tajemnicę. Dźwięk dzwonka rozległ się po całym podwórzu. Studenci podrywają się gwałtownie, chwytając w pośpiechu torby i idąc w stronę budynku. Dziewczyny także podążają w stronę wejścia, wesoło ze sobą gawędząc. Chodzą do jednej klasy, siedzą obok siebie. Przyjaźnią się prawie od zawsze. Niby normalne dziewczyny, ale skrywają tajemnicę... ”
- Elena !
Odwróciłam się na dźwięk mojego imienia. Uśmiechnęłam się widząc moje przyjaciółki biegnące w moim kierunku. Zdyszane krótkim biegiem zatrzymały się przede mną.
- Czemu tak uciekłaś ? Wiesz, że Mike cię szukał ? Przekazałam mu, że do niego napiszesz po lekcjach. Ej, nie patrz tak na mnie, chłopaczyna się zaangażował - blondynka wyrzuciła z siebie słowa z prędkością światła - Ah, miłość wisi w powietrzu, ptaki śpiewają ! - westchnęła. To Caroline Forbes. Ta wysoka, blond włosa dziewczyna jest strasznie gadatliwa. Poznałyśmy się 6 lat temu w gimnazjum i od tego czasu przyjaźnimy się. Caroline jak zwykle wyglądała perfekcyjnie. Jej blond loki opadały lekko na ramiona, makijaż był delikatny ale subtelny, a jej sukienka w kolorze lazuru powiewała przy najdelikatniejszym powiewie wiatru. Była wielokrotną miss Mystic Falls, ale teraz kiedy wyjechałyśmy na studia, wróżyłam jej dalsze sukcesy.
- Caroline uspokój się - zachichotała niska mulatka. To Bonnie Bennet. Poznałam ją 4 lata temu i odtąd razem z Caroline tworzymy zgraną grupę. Bonnie jest nieśmiała, zupełne przeciwieństwo Caroline. Ale za to ma wielkie serce i jest współczująca. Idealna przyjaciółka. Naprawdę cieszyłam się ze mam takie cudowne przyjaciółki, przed którymi nie muszę niczego ukrywać, mogę być sobą, w nich zawsze mam oparcie.
- Caro tyle razy powtarzałam - nie baw się w swatkę - odparłam i ruszyłam szybkim krokiem w stronę akademika. Zaraz zaczną się wykłady, a ja nie mam zamiaru się spóźnić. Na studiach postanowiłam, że będę idealną studentką, wzorową uczennicą, zbierającą same laury. Dlatego też muszę się trzymać wyznaczonych zasad. Caroline i Bonnie szybko dogoniły mnie i zrównały ze mną krok. Najwidoczniej moje tempo im nie przeszkadzało, skoro tak zawzięcie szły za mną.
- Ale Elena ! Nie możesz odrzucać każdego adorującego cię chłopaka ! A Mike... to niezłe ciacho - zaoponowała Caroline i pokręciła głową z rezygnacją.
- Nie będę się wiązać z nikim na studiach - odpowiedziałam pewnie i otworzyłam drzwi do budynku. Przepuściłam moje towarzyszki przodem i weszłam tuż za nimi.
Zaraz zaczynała się lekcja chemii za którą nie przepadałam. Poszłam na medycynę, więc muszę znosić godziny wykładów o chemii, eksperymenty i nużące notatki.
Weszłam do sali i zajęłam swoje miejsce. Chwilę później dołączyły do mnie dziewczyny, powoli wykładając na blat stolików potrzebne książki. Do sali wszedł nauczyciel o nazwisku Maxfield. Był to młody mężczyzna, świeżo po skończeniu studiów, który z wielką pasją i zaangażowaniem wykładał chemię na uniwersytecie. Często dostawałyśmy razem z Bonnie i Caro burę od niego za nasze rozmowy i niepohamowane chichoty podczas lekcji. Zbytnio się tym nie przejmowałyśmy, nie byłyśmy wyjątkami, inni studenci też przeszkadzali w toku lekcji. Gdy rozbrzmiał upragniony dzwonek od razu zerwałam się z krzesła, zebrałam książki do torby i ruszyłam szybkim krokiem do wyjścia.
- Eleno, możesz zostać na chwilę ? - zawołał za mną mój wykładowca.
Zerknęłam na niego zaskoczona, nie wiedząc kompletnie co ode mnie chce, ale posłusznie zostałam.
- Widzę że ostatnio wpadło ci parę jedynek w tym semestrze. Czym jest to spowodowane ? - zapytał, gdy wszyscy uczniowie opuścili salę.
Wzruszyłam ramionami.
- Każdemu może się zdarzyć - odburknęłam, starając się nie zabrzmieć niegrzecznie.
Jeszcze parę minut pogadał ze mną, a raczej ze ścianą o moich ocenach i odpuścił. Myślał, że uważanie go słucham, a ja tylko udawałam skupienie i czasami pomiędzy jego wypowiedziami skinęłam potakująco głową. Wreszcie machnął na mnie ręką, a ja wyszłam z klasy. Spojrzałam na zegarek. Zmarnował mi pół przerwy - jęknęłam i powlokłam się w kierunku stołówki. Moje przyjaciółki już na mnie czekały i gdy mnie ujrzały pomachały rękoma, abym do nich dołączyła.
- Co chciał od ciebie Maxfield ? - zapytała nagle Caroline, nie dając mi nawet usiąść.
- Praktycznie nic, gadał coś o moich ocenach, ale go nie słuchałam - uśmiechnęłam się krzywo, a Bonnie przysunęła mi shake, którego mi kupiła. Podziękowałam jej i upiłam łyk napoju.
- Uh, najchętniej poszłabym teraz do domu i klapnęła na kanapę - mruknęłam, ziewając. Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Do końca przerwy zostało kilka minut, a następną lekcją była biologia. Ten przedmiot lubiłam bardziej, a nauczycielka ucząca biologii - pani Tarner bardzo mnie lubiła. Była to miła kobieta po 30- dziestce, ulubienica wielu studentów.
Na stołówce rozbrzmiał dźwięk dzwonka, a uczniowie zaczęli podrywać się ze swoich miejsc.
Po lekcji biologii wyszłam z klasy zadowolona. Dostałam 5 z testu, a kartkówka napisana na tej lekcji poszła mi bardzo dobrze. Zarzuciłam na ramię moją torbę i ruszyłam w stronę wyjścia. Biologia była moją ostatnią lekcją, więc mogłam pójść spokojnie do domu. Caro i Bonnie miały kółko chemiczne więc nie wracałyśmy razem. Mieszkałam w małym domku, z którego miałam 5 minut drogi na uczelnię. Było mi to na rękę, uniwersytet był położony na obrzeżach Nowego Yorku, a mój domek znajdował się w zacisznej okolicy. Gdy szłam przez dziedziniec, usłyszałam jak ktoś mnie woła. Odwróciłam się i zauważyłam biegnącego w moją stronę Mike'a. Chłopak dobiegł do mnie zadyszany.
- Hej Elena ! Caroline mówiła że napiszesz po lekcjach, ale pomyślałem że skoro cię widzę to porozmawiamy - wydyszał, ale na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Mike nie był brzydkim chłopakiem. Miał 19 lat tak jak ja, był mojego wzrostu, miał blond włosy i był trochę opalony. Dużo się uśmiechał i był bardzo pogodny. W swoim życiu nie znalazłam jeszcze chłopaka który powaliłby mnie swoją urodą, ale nie ma ideałów. Uśmiechnęłam się do niego.
- Właśnie wracam do domu - oznajmiłam grzecznie. Chłopaka widocznie to nie zraziło bo zaśmiał się cicho.
- Mogę cię odprowadzić - zaproponował. Wzruszyłam ramionami. Nie odmówię mu, niech mnie odprowadzi skoro mu tak zależy. Mike przez całą drogę nieprzerwanie nawijał o byle czym, a ja w myślach przeklinałam Caroline. Jutro się policzymy - pomyślałam.
Mike przez całą drogę nawijał o byle czym. W myśli
dziękowałam Bogu że tak blisko mieszkałam. Gdy doszliśmy do mojego domu, grzecznie
podziękowałam mojemu koledze i przekręciłam klucz w zamku. Lekko zgrzytnęły i
drzwi uchyliły się o parę milimetrów. Popchnęłam je czubkiem buta i
przekroczyłam próg. Rzuciłam torbę w kąt i opadłam ze zmęczeniem na kanapę. Mój
dom niczym się nie wyróżniał – sypialnia i łazienka na górze, mały salon i
kuchnia na parterze. Była też piwnica, ale rzadko ją odwiedzałam. Przeczesałam palcami włosy i weszłam po
schodach na piętro. Przebrałam się w lnianą sukienkę, a włosy rozczesałam i
upięłam w wysoki, niedbały kok. Przemyłam twarz zimną wodą – ta czynność
skutecznie mnie orzeźwiała. Zeszłam na dół do salonu i ponownie usiadłam na
kanapie. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, włączyłam od niechcenia telewizor i
wpatrywałam się obojętnie w ekran . Z zamyślenia wyrwała mnie piosenka Rihanny
służąca mi za dzwonek. Odebrałam połączenie.
- Witaj moja osobista dręczycielko – syknęłam do
słuchawki.
- Też się cieszę Eleno że cię słyszę – odparł wesoły głos
mojej przyjaciółki.
- Caroline, mów o co chodzi – popędziłam.
- Mam nowe plotki. Mogę wpaść po lekcjach do ciebie z
Bonnie ?
- Pewnie. Czekam.
- Będę za 10 minut – powiedziała z uciechą.
Rozłączyłam się. Zachodziłam w głowę jakie nowości ma dla
mnie Caroline. Od zawsze była mistrzynią w zdobywaniu gorących wiadomości i
plotek, które przekazywała dla mnie i dla Bonnie. Swego czasu miałyśmy z tego
niezłą uciechę.
Punktualnie, 10 minut później rozbrzmiał dzwonek. W
drzwiach ukazała się uśmiechnięta twarz Caroline i Bonnie. Przewróciłam oczami
na widok 2 toreb, które trzymała w rękach blondynka.
- Co do …
- Sza ! – uciszyła mnie Caroline i zamknęła za sobą
drzwi. Torby położyła na kanapie w salonie, a sama zdjęła wysokie szpilki i
rzuciła je w kąt. Bonnie poszła za nią i zdążyła mi rzucić zbolałe spojrzenie.
Wiedziałam co oznaczało.
- Caroline ! – jęknęłam – To mają być te plotki ?
Popatrzyłam na nią z wyrzutem .
- Plotki plotkami, ale dzisiaj jest impreza w Grillu –
odpowiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Caroline chce abyśmy zostały jej przerośniętym lalkami
Barbie – oznajmiła Bonnie. Widząc, że nie zrozumiałam, wyjaśniła – No wiesz,
przyniosła nam ubrania i będzie nas „ ubierać ” na imprezę.
Załamałam ręce.
- A co do plotek… Słyszałam coś o nowym sąsiedzie – zaczęła
niewinnie – Podobno dzisiaj 2 przecznice dalej wprowadził się zabójczo
przystojny chłopak. Hm, raczej mężczyzna, mówią że ma 25 lat. Och, szkoda że
nie jest w naszym wieku – udawała, że załamuje ręce z powodu różnicy wieku.
- To tylko 6 lat różnicy – mruknęłam, opierając się o
blat kuchenny.
- 6 lat ? Moi rodzice by się załamali, gdyby się
dowiedzieli że chodzę z takim facetem – zachichotała Bonnie, rumieniąc się
lekko.
- U nas problem rozwiązany, nie mamy rodziców – odparłam patrząc
na Caroline. Ta nieco zmarkotniała, ale szybko odzyskała werwę.
- Może on przyjdzie na imprezę do Grilla ? – powiedziała
z nadzieją – No kochane, tym bardziej trzeba się postarać ! Już migiem do
łazienki ! Zrobię was na bóstwo ! – westchnęła z rozmarzeniem Caroline,
popychając mnie i Bonnie w kierunku schodów. Czułam że czeka mnie długie
popołudnie…
_____________________________________________
_____________________________________________
Spokojnie, Delena będzie, rozkręci się :) Ten rozdział jest taki zapoznawczy, jak zauważyliście akcja zaczyna się na studiach. Ten rozdział pisałam z prędkością światła XD Następny będzie... no cóż nie wiem, kto wie może niedługo... ;)
Zaczyna się nieźle..
OdpowiedzUsuńZakładam, że tym zabójczo przystojnym chłopakiem będzie Damon.
Ciekawie jak wypadnie w świetle oceny Eleny..
Czekam na ciąg dalszy =D
Weny, też życzę
BLAGAM CIE PISZ O DELENIE BLAGAM CIE NIECH STELENY NIE BEDZIE BLAGAM CIE PISZ I INFORMUJ, GENIALNIE <3 / @Wampir69
OdpowiedzUsuńBoski rozdział, ciekawie zaczyna się ten blog : ) sądzę jak koleżanka, ze ten chłopak to pewnie będzie Damon <3
OdpowiedzUsuńCzyżby to cicho to Damon? Mmmmm <3 Czekam na następny rozdział ;))
OdpowiedzUsuńPodoba mi się :) Nie ma rzeczy do której bym się miała doczepić ;D Już nie mogę się doczekać gdy Damon spotka Elene pierwszy raz. Jeszcze ten Prolog taki tajemniczy :D Jak zwykle genialnie i oby tak dalej :D Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :D Jestem bardzo ciekawa jaką tajemnicę skrywają *.* Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://last-love-forever.blogspot.com/ Obserwuję ;*
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie zaczęłaś. ;) Ciekawa jestem pierwszego spotkania Eleny i Damona. Podejrzewam, że dojdzie do tego na imprezie i mam nadzieję, że już zacznie między nimi coś iskrzyć... a może wręcz przeciwnie? Oj tam, nie wiem. Byle, żeby nie było jak w serialu. ;)
OdpowiedzUsuńNigdy nie czytam opowiadań o Delenie/Stelenie, bo jakoś nie potrafię ich "strawić", ale Twój mi się spodobał i mam nadzieję, że do samiutkiego końca będzie taki interesujący, jak się zapowiada.
Czekam na następny rozdział i życzę weny - Paulina ;**
http://lovetheorginals.blogspot.com/
superowy wpis jestem ciekawa co bedzie dalej :) czekam :**♥
OdpowiedzUsuńO Boże jakie to piękne i ten chlopak z sąsiedztwa :* mrraaał to musi być Damon ! ... heh... mam wielką nadzieje że to nie Stefcio :P
OdpowiedzUsuńZapowiada się nieźle .... hm... elena jest wampirem i Caro a bonnie czarownicą ? chyba tak mi się wydaje Elena na pewno co widać z PROLOGU ;)
Pozdo Anonim :*
JEJ !!!!!!! Jak mniemam sąsiad to Damon ? No bo kto inny może być tak przystojny jak on :D Haha. Cóż zaczynają się moje Damonowe fantazje. A tak poważnie ciekawy wstęp fajnie piszesz no i co mogę powiedzieć lecę czytać dalej :)
OdpowiedzUsuńhttp://klaroline-delena-forever.blogspot.com/