niedziela, 14 września 2014

Rozdział V

Przewracałam się z boku na bok. Łzy ciekły mi po policzkach a głowę rozsadzał ból. Sen nie przynosił ukojenia, a wręcz przeciwnie. Zmęczona dzisiejszym wieczorem próbowałam zasnąć. Nie wiem kiedy, ale udało mi się.

Biegłam przez gęsty las. W górze, na niebie pełnym gwiazd widniał księżyc.
 Za parę dni miała być pełnia, a potem zaćmienie księżyca. To bardzo rzadkie zjawisko, ale w ciągu swojego długiego życia, miałam okazję je parę razy zobaczyć. Zawsze budziło we mnie wewnętrzny niepokój. Czułam czyjąś obecność, ktoś mnie gonił. Ktoś chciał mnie zabić. Poruszałam się bardzo wolno, wszystkie moje ruchy zostały opóźnione. Oddychałam szybciej, a moje serce biło szybciej niż powinno. Potknęłam się. Z mojej ręki leciała krew. Zacisnęłam zęby, próbując wytrzymać ból. Dziwne. Czemu rana się nie goiła ? Wtedy zauważyłam, że mam na sobie długą, muślinową suknię, taką samą jaką miałam balu w 18 wieku. Podniosłam głowę i ujrzałam stojącą nade mną dziewczynę o zaciętym wyrazie twarzy.
- Bonnie ! – wykrzyknęłam i próbowałam się podnieść.
Dziewczyna nie reagowała, nie mrugała, nie oddychała. Wydałam z siebie krzyk pełen przerażenia, gdy nagle ciało Bonnie upadło, a za nią stał mężczyzna w czarnym kapturze. Trzymał on serce, serce człowieka. Przez jego ciemny ubiór i kaptur zasłaniający twarz, nie mogłam go rozpoznać.
- Witaj Eleno – powiedział niskim głosem – Żegnaj Eleno.
I potem była tylko ciemność…
Otworzyłam oczy. Wokół mnie była wszechogarniająca cisza. Byłam w jakimś pomieszczeniu, sama nie wiem, ale blask ze wszystkich stron oślepiał mnie, że nie mogłam otworzyć do końca oczu.
Nagle znikąd pojawiła się przede mną młoda kobieta o brązowych włosach i czekoladowych oczach. Miała łagodny wyraz twarzy, a jednocześnie zatroskany, jakby martwiła się o swoje dziecko.
- Mamo – szepnęłam niedowierzając temu co widzę. Łzy popłynęły mi po policzkach i wstałam z podłogi – Mamo !
Rzuciłam się kobiecie na szyję i gorzko załkałam, niczym małe dziecko, które przychodzi do matki, gdy się skaleczyło lub upadło.
- Moje kochanie – powiedziała po bułgarsku kobieta i odwzajemniła uścisk. Przez chwilę kołysała mnie w swoich ramionach, próbując mnie uspokoić. Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje. To wyglądało jak rzeczywistość. Kobieta rozluźniła uścisk i dokładnie mi się przyjrzała.
- Eleno kochanie… uważaj na siebie. Jesteś wyjątkowa i bardzo silna. Zło jest coraz bliżej i niesie ze sobą śmierć. Uważaj, do miasta zbliża się… - urwała i wydała z siebie krzyk. Krzyk przepełniony bólem. Upadła martwa.
- Mamo ! – krzyknęłam i rzuciłam się na kolana, sprawdzając puls.
- Nie, nie, nie, nie ! Nie opuszczaj mnie – łkałam, cała się trzęsąc.
- Nieładnie mi tak uciekać Eleno – zamruczał niski głos. Odwróciłam się i zanim zobaczyłam twarz mojego oprawcy pochłonęła mnie ciemność…

- NIE ! – krzyknęłam siadając na łóżku. Cała drżałam i byłam oblana zimnym potem. Trochę trwało, zanim uspokoiłam swój oddech i opadłam z powrotem na poduszkę. Spojrzałam na zegarek – 4.30.
Zajęcia zaczynają się o 8, a ja nie miałam zamiaru dłużej spać. Prawie nigdy nie miałam koszmarów, a jeśli tak, to nie aż takie realistyczne. W tym śnie wszystko było takie wyraźnie i… realne. Na samą myśl o tym przeszedł mnie dreszcz. Wstałam z łóżka i ruszyłam szybkim krokiem do łazienki. Gdy znalazłam się już przed lustrem, zapaliłam światło. Światło zalało całe pomieszczenie, dając poczucie bezpieczeństwa i ukojenia. Podparłam się o blat i westchnęłam ciężko, na myśl o mamie.
Zginęła gdy miałam 19 lat, zamordowana przez pierwotnego wampira – Klausa.
Dotchnęłam opuszkami palców naszyjnika wiszącego na mojej szyi. Był to prezent urodzinowy na moje 19 urodziny od mamy. Mówiła, że będzie mnie chronił. To były jedne z jej ostatnich słów jakie usłyszałam. Ona wiedziała, że umrze. Nie bała się śmierci. Te urodziny były moimi ostatnimi, 3 miesiące po tym jak skończyłam 19 lat, Jasper przemienił mnie w wampira.
- Na zawsze w ciele 19-letniej kobiety- pomyślałam z przekąsem.
Porzucając swoje przemyślenia, wzięłam krótki, orzeźwiający prysznic i rozczesałam włosy. Nałożyłam miętową, rozkloszowaną sukienkę oraz buty na koturnie. Jeszcze raz przejrzałam się swojemu odbiciu w lustrze i ruszyłam na dół, do salonu. Nie wiedziałam co robić, przez te 2 godziny które mi zostały, więc włączyłam telewizję i wlepiłam wzrok w ekran. 
Wskazówki zegara poruszały się w wolnym tempie, jakby w ogóle nie zmieniały swojego położenia.
Wreszcie nadeszła upragniona godzina, mogłam wyjść z domu.
- Hej Caroline – przywitałam się, gdy zobaczyłam przyjaciółkę na dziedzińcu. Bardzo chciałam jej opowiedzieć swój dziwne sen, ale wydawał mi się taki osobisty, że zrezygnowałam.
- Hej Elena. Coś się stało ? – spytała zatroskana blondynka. Cała Caroline. Czasami żałowałam, że zna mnie na wylot i nawet gdy mam lekko spięte mięśnie, myśli że wydarzyło się coś złego.
- Nie. Zupełnie nic – uśmiechnęłam się sztucznie – Chodźmy, wykłady zaraz się zaczną.
Przyjaciółka pokręciła głową z powątpiewaniem i ruszyła za mną.
- Zaraz. Gdzie jest Bonnie ? – spytałam i stanęłam jak wryta – Nigdy nie opuściłaby zajęć, bez powiadomienia nas o tym.
- Ja… nie wiem Elena. Może zapomniała, może coś jej wypadło. Zadzwonimy do niej po lekcjach. Chodź – odparła niepewnie i pociągnęła mnie za rękę.
Zmarszczyłam brwi, ale ruszyłam posłusznie w stronę budynku.
Lekcje dłużyły mi się niemiłosiernie, a gdy zabrzmiał upragniony dzwonek zwiastujący koniec ostatniej lekcji, szybko spakowałam swoje rzeczy do torby.
Właśnie miałam wychodzić z sali, ale ktoś złapał mnie za rękę i odchrząknął znacząco.
- Elena, może dziś wpadniesz do mnie na noc ? Mama ma nocny dyżur, więc… cały dom dla nas – oznajmiła z uśmiechem Caroline.
- W sumie… - zastanowiłam się – Niezły pomysł. Będę o 18, tylko zajdę do domu i się spakuję – odparłam i zarzuciłam torbę na ramię.
- Idziemy ? – spytała blondynka. Skinęłam potakująco głową i wyszłyśmy z sali.
Gdy wychodziłyśmy z akademika, Caroline nagle się zatrzymała i o mały włos a wpadłabym na nią.
- Caroline co się … - urwałam, gdy zobaczyłam kto stoi na parkingu.
Czarnowłosy mężczyzna oparty o swoje czarne volvo.
- Czy to nie ten mężczyzna z baru ? – zapytała nieufnie blondynka.
- Ten sam – westchnęłam patrząc się na Damona – Powiedz mu, że śpieszyłam się do domu – odparłam szybko i ruszyłam w kierunku domu.
- Elena zaczekaj – krzyknął Damon, ruszając w moją stronę. Gdy stanął naprzeciwko mnie, wszystkie spojrzenia były zwrócone w naszą stronę. Dziewczyny chichotały cicho, trącały się znacząco, a niektóre patrzyły na nas z zazdrością.
- Co ty tu robisz ? – syknęłam – Wyjaśniliśmy sobie wszystko.
- Otóż, to Elena, nic sobie nie wyjaśniliśmy. Uciekłaś, nie pamiętasz ? Domagam się wyjaśnień, bo to co się wczoraj zdarzyło, raczej nie było normalne – odparłam zdenerwowany.
Rozejrzałam się spięta dookoła i popatrzyłam Damonowi prosto w oczy.
- Do widzenia Damon – powiedziałam wymijająco i odeszłam szybkim krokiem, zostawiając za sobą dziedziniec i Damona.
Caroline wszystko widziała i czułam, że dziś wieczorem będę musiała się jej ostro tłumaczyć. Cóż, zawsze mogę coś nazmyślać, Care nie zna prawdy. Nikt nie zna prawdy.
***
- Caroline nie zaczynaj ! – powiedziałam po raz kolejny uniesionym głosem. Moja przyjaciółka próbowała wyciągnąć ze mnie jakiekolwiek informacje na temat dzisiejszego zajścia na dziedzińcu.
- Elena co wczoraj się wydarzyło ? Chodzisz dziś jak jakiś trup a nagle pojawia się Damon i oczekuje od Ciebie jakiś wyjaśnień !
- To nie twoja sprawa Care – wycedziłam i nakryłam się poduszką.
- Jestem twoją przyjaciółką mam prawo poznać prawdę ! – wykrzyknęła i zrzuciła ze mnie poduszkę.
- Caroline ! Przyszłam do ciebie na babski wieczór a nie na przesłuchanie ! – oparłam ze złością i zeskoczyłam z łóżka na którym siedziałyśmy. Podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Lekki wiatr owiał moją twarz i trochę mnie uspokoił.
- Dobra, przepraszam. Ale to nie znaczy, że dam spokój – odparła zakłopotana Caroline – Hej co jest grane ? – spytała podchodząc do mnie i przytulając mnie mocno.
- Bonnie nie odbiera telefonów – powiedziałam drętwo, pokazując jej ekran mojej komórki. Widniał na nim napis : 20 nieodebranych połączeń : Bonnie Bennet.
- Też do niej dzwoniłam. To samo, poczta głosowa – westchnęła cicho i rzuciła się na łóżko. Dołączyłam do niej i przez parę minut leżałyśmy tak w ciszy.
- Jak myślisz coś jej się stało ? – spytała cicho blondynka.
- Nie wiem – odparłam i wbiłam wzrok w sufit. 


----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, wiem krotki rozdział... No ale pojawił się bardzo szybko, nieprawdaż ? Dostałam nagłego ataku weny i pomyślałam, że ten rozdział będzie takim pocieszeniem, bo na pewno w ciągu tygodnia nic nie napiszę. 
Jak się podoba ? 
Czytasz = komentujesz 
Proszę to dla mnie motywacja :') 
Jeśli nie masz konta na bloggerze, to możesz skomentować jako anonimowy, a ja będę szczęśliwa i zmobilizowana do pracy ! 
* już 2.10 premiera TVD *U* nie mogę się doczekać ! * 



14 komentarzy:

  1. Super rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótki, ale bardzo fajny ;))
    A matka Eleny zmarła, kiedy Elka miała 14 lat, a pozniej dostała od niej naszyjnik na 19 urodziny, czy cos źle zrozumiałam? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, mój błąd XD Tak to jest jak się pisze nie od razu wszystko XD już poprawiam

      Usuń
  3. wow, trzyma w napięciu :) czekam na kolejny rozdział, jesteś świetna :)) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://delena-always-and-forever-love.blogspot.com/
      hej to mój nowy blog :) na nim będę " kontynuować " tą historię.

      Usuń
    2. http://delena-always-and-forever-love.blogspot.com/
      hej to mój nowy blog :) na nim będę " kontynuować " tą historię.

      Usuń
  4. z rozdziału na rozdział jest coraz ciekawiej :) Fajnie czytać historię Eleny z przed kilkanastu wieków <3 Muszę przyznać że te retrospekcje są najbardziej wciągające :D Oczywiście historia z nią i Damonem też <3 Nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://delena-always-and-forever-love.blogspot.com/
      hej to mój nowy blog :) na nim będę " kontynuować " tą historię.

      Usuń
    2. http://delena-always-and-forever-love.blogspot.com/
      hej to mój nowy blog :) na nim będę " kontynuować " tą historię.

      Usuń
  5. Genialnie i jak szybko! Świetny rozdzial, fajne retrospekcje, urocze gify, pozdrawiam /@Wampir69

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku jaki Ty masz talent<3 cudowne :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Z każdym rozdziałem robi się bardziej ciekawie. Masz talent! Czekam z niecierpliwością na następny rozdział: )

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy rozdział :3 Czekam na następny rozdzial ! :) /Vampires Fan

    OdpowiedzUsuń
  9. I ponownie zaczynam komentarz od słowa JEJ :D
    Generalnie rozdział jak zawsze ciekawy, wszystko takie tajemnicze :D
    Ale poważnie co jest z Bonnie, wydaję mi się że to ma jakiś związek ze snem Eleny, mam nadzieję że nie będzie to nic poważnego a tym bardziej złego. A no i oczywiście uważam, że Elena powinna w końcu wyjaśnic wsyzstko chociaż Damonowi bo on na to zasługuje :)

    http://klaroline-delena-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń